Sonet
alabastrowych dłoni złociste kolce
kładą cień na biodrach
pogrąża w szaleństwie modlitwy
jedno dotknięcie
alabastrowych dłoni kolce złociste
od nich wzrok biegnie do ramion
burza rąk skrzyżowanych
słońce w ich otwarciu
wędrując przez wzgórza
zstępując w doliny
przybywa w deszczu na szczyt
dojrzały w burzy i krwi
złociste kolce
przyzwalają i topią we krwi
Warszawa, 23 listopada 1988
