Historia z ptakami w treści
Ptaki
odleciały któregoś dnia
i na ziemi naszej rozpleniło się robactwo
Prosiliśmy niebiosa o trzepot skrzydeł
Przeczuwając rosnącą, zbliżającą się
drobną, niepozorną, rojącą się
czarną liczbę - zwiastuna nocy
śmierci naszej - gotową
abstakt sztuki z naszych kości uczynić
niepostrzeżenie, bez gniewu i radości
swą siłą pierwotną
Ziemia drżała nam pod nogami
w każdej grudce je widzieliśmy
forpoczty zagłady: poruszać się zdawała,
zmieniać - animowana strachem naszym
Prosilismy niebiosa, rzekłem
Ach nie! Błagalismy przecież
do utraty zmysłów przerażeni
zwykłym pustym niebem
Czy odeszły, bo zagłada nieuchronna?
tak o ptakach głosili uczeni
czy może wrócą jeszcze by rozproszyć
mrok nieobjętego - by porwać
nasz strach pod niebiosa, oderwać
od ziemi dającej mu siłę
Ach przeklinaliśmy je i modliliśmy
się do nich zarazem
Bezsilni wobec ich ucieczki
Bezsilni wobec strachu z niej zrodzonego
zbyt słabi by uniknąć spojrzeń w czerń ziemi
Dających mu siłę
Ustroń, 5 lutego 1993 roku
